Krzesimir Wychowałek Krzesimir Wychowałek

Wreszcie jestem na świecie!
Urodziłem się w samo południe 26 września 2006 r. (5 Vendémiaire 215 roku,
5 Tishri 5767 roku, 4 Ramadan 1427 roku, 5 Mehr 1385 roku) - tak samo jak Martin Heidegger, T. S. Eliot, George Gershwin, Olivia Newton-John i Ania - księgowa). Tu możesz zobaczyć mój kosmogram urodzeniowy.
Ważyłem 3200 g, byłem długi na 57 cm i dostałem 10 punktów w skali Apgar.

zobacz zdjęcia





Skończyłem miesiąc!
Przez ten czas byłem tu i ówdzie, spotkałem parę osób, ale głównie jadłem i spałem (dlatego na wielu zdjęciach mam zamknięte oczy). Na szczęście przez cały czas była piękna pogoda, więc ciągle mama Gosia i tata Krzyś zabierali mnie na spacery.

zobacz zdjęcia


W dzień wyborów samorządowych skończyłem dwa miesiące!
Ważę już 4,8 kg i mam 58 cm długości. Mama spakowała ogromną torbę z ubrankami z których już wyrosłem. Dostałem leżaczek więc teraz spędzam czas w różnych częściach domu i obserwuję jak tata gra w Cywilizację, jak mama pije kawę i czyta gazetę, jak kręci się pranie w pralce, jak kot poluje na gąbkę, jak leci para z czajnika ...

zobacz zdjęcia


W drugi dzień świąt skończyłem trzy miesiące!
W tym czasie nauczyłem się ładnie leżeć na brzuszku z podniesioną głową, łapać zabawki i wkładać je do buzi, skrzypieć jak stara szafa. Mam już wielką ochotę siadać. Ważę już 5,6 kg i mam 59 cm długości.

zobacz zdjęcia


Zwiedzam łódzkie parki
... a więc chodzi o to, że moja mama opisuje łódzkie parki na stronie internetowej http://lodz.parki.org i w związku z tym zwiedzamy wszystkie parki po kolei, mama i tata robią zdjęcia, mama sporządza notatki a ja śpię ...
Czasem chodzę też do parku z babciami i dziadkami - do Parku nad Jasieniem z Wychowałkami a na Górkę Widzewską ze Świderkami.

zobacz zdjęcia


Moje pierwsze święta
W wigilię byliśmy najpierw u babci Joli i dziadka Zdziśka (i prababci Wandy) a później u prababci Marysi i pradziadka Witka, gdzie było bardzo dużo osób (babcia Ela, dziadek Zbyszek, wujo Piotrek z Karoliną, wujo Michał z Tao, ciocia Agnieszka z wujem Piotrkiem i Emilką, ciocia Grażynka, Bożena, wujo Wojtek i Andrzej oraz Sylwia no i mama i tata. Mikołaj się nie pokazał - tylko wrzucił mnóstwo prezentów pod choinkę. A w święta znów odwiedziliśmy babcię Jole i babcię Elę i byliśmy z wizytą u Emilki.

zobacz zdjęcia


Chodzę na basen
Jeździmy na pływanie dla niemowlaków. Jak na razie jeszcze nie jestem przekonany do końca do tej rozrywki, ale inne dzieciaki świetnie się bawią. Pewnie niedługo ja też będę małą rybką.

zobacz zdjęcia


Dzień Babci i Dzień Dziadka
Niech dziadkowie i babcie tak długo żyją,
póki komar i mucha morza nie wypiją :-)

Babciu, dziadku kliknijcie tutaj!

zobacz zdjęcia


Zaczął się nowy rok
Na szczęście przespałem wszystkie te noworoczne fajerwerki i huki, a kolejny dzień był podobny do poprzedniego. Ale co nieco już się wydarzyło w tym roku: odwiedziłem pierwszy raz prababcię Irkę, byłem u mamy na imieninach (ale podano tylko mleko), byłem też pierwszy raz w lesie, no i na moim pierwszym szkoleniu BHP. Za to jak dotąd jeszcze nie widziałem śniegu, nie mówiąc już o bałwanach, saneczkarzach i śnieżkach.

zobacz zdjęcia


Piąty miesiąc
Ten miesiąc przyniósł wiele zmian. Zacząłem jeść coś więcej niż mleko (chociaż mleko mamy jest pycha ;-) Coraz bardziej jestem, jak to złośliwi mówią "trawojadem", jadłem już szpinak, marchew, brokuły, groszek, dynię, pietruszkę, ziemniaki, pora i różne owoce. Poza tym coraz lepiej pływam. Zacząłem się też udzielać społecznie, byłem na swej pierwszej manifestacji - w obronie rzeki Rospudy, a na co dzień manifestuję swój sprzeciw wobec niszczenia doliny, za pomocą zielonej wstążeczki przypiętej do wózka.

zobacz zdjęcia


Już niedługo stuknie mi półroczek
Jak ten czas leci, przekręcam się z pleców na brzuch, mam już wielką chęć siadać - niedługo przesiądę się do spacerówki. No i wreszcie doczekałem się prawdziwej wiosny z krokusami, ale i stokrotkami na trawnikach.

zobacz zdjęcia


Pół roku za mną!
Mam 68 cm wzrostu, ponad 7 kg, piękne niebieskie oczy, nowy wózek, sam siedzę, turlam się...
Ponieważ na dobre zaczęła się wiosna zacząłem wyjeżdżać na wieś, póki co turlam się po materacu, bo ziemia jeszcze za zimna. Przy okazji odwiedziłem park, ale innego rodzaju niż dotychczas - Spalski Park Krajobrazowy.

zobacz zdjęcia


A to moja nowa wypasiona galeryjka

Ja i mama zapraszamy do podziwiania ;-)

A jeśli ktoś bardzo mnie lubi i chce na mnie patrzeć codziennie to może sobie wydrukować kalendarz na rok 2007 (format A4).

zobacz zdjęcia


Siedmiomiesięczniak i to z zębem!
Otóż na dwa dni przed skończeniem siódmego miesiąca ugryzłem mamę (w palec) swoim pierwszym zębem. Zacząłem sam siedzieć dłużej niż chwilę - właściwie cały czas bym siedział, gdyby nie to że co jakiś czas się przewalę na plecy. Teraz oglądam świat z zupełnie innej perspektywy niż dotychczas. Cóż to za miesiąc: uczyłem się też cmokać, a przy okazji nauczyłem się mówić "mama", później była "baba", na końcu "tata" (to dopiero dwa razy udało mi się wyartykułować), nie wspominając oczywiście o "aloha" i "aluminium".

zobacz zdjęcia


Miesiąc dziewiąty rozpoczęty!
Jeszcze parę dni i będę dłużej na zewnątrz niż wewnątrz (brzucha mamy). Korzystając z pięknej wiosenno-letniej pogody byłem tu i tam, m.in na Spalskim Jarmarku i nad Pilicą, w Arboretum w Rogowie, na koncercie Rzeszów Klezmer Band, Klezzmates i Di Grine Kuzine, w Ogrodzie Botanicznym, w Ciechocinku i Włocławku. Nauczyłem się bardzo szybko przemieszczać za pomocą pełzania, wyrażać swoje zadowolenie za pomocą słowa "bam" i samemu jeść kalafiora, marchew, brokuły, polubiłem też brukselkę, pasternak, fasolkę, bób i selery.

zobacz zdjęcia


Zaczynam czwarty kwartał
Skończyłem 9 miesięcy, ważę 8,2 kg, mierzę 70 cm, w klacie mam 45, kapelusz noszę w rozmiarze 45 cm, a buty w rozmiarze 19 (mam stopę długości 11 cm). To był niezły miesiąc, byłem na swoich pierwszych wakacjach w Wąwolnicy (okolice Nałęczowa i Kazimierza), ale to pryszcz w porównaniu z tym, że sam potrafię wstać i nawet przemieszczam się wzdłuż tego czego się trzymam. Ta umiejętność pozwala spojrzeć na świat z zupełnie innej perspektywy, wchodzić tam gdzie mnie nie potrzeba i zdejmować z półek różne rzeczy.

zobacz zdjęcia


10 miesięcy skończone
Kilka dni temu obchodziłem pierwszy raz swoje imieniny - jak by ktoś nie wiedział wypadają 24 lipca (w przeddzień imienin taty). Pojechałem też zobaczyć jak wydobywa się węgiel brunatny :-) Zasuwam już na nóżkach trzymając się mebli i nie chce mi się już chodzić na czworaka, bo niewiele widac z tego poziomu, a na ławie, biurku, komodzie, w szafkach jest tyle ciekawych rzeczy...

zobacz zdjęcia


Ostatnie dni niemowlęctwa
No cóż, kończy się pewien etap, a rozpoczyna kolejny. Mogę już pić mleko junior, a nie początkowe czy następne i jeść dania z oznaczeniem "po 12 miesiącu", za to wciąż nie mogę oglądać telewizji, wchodzić samemu do kuchni ani łazienki, ale mogę samodzielnie (tyle, że pod okiem taty) brać prysznic. A poza tym wiele się nie zmieniło. Oprócz tego, że ważę prawie 11 kg (ważę ponad 3 razy tyle co po urodzeniu) i mam ok. 76 cm wzrostu.

zobacz zdjęcia


Dziś są moje urodziny
To już rok minął zanim faceci w białych fartuchach zarobili ciach ciach mamie i znienacka wyciągnęli mnie z jej brzucha, a później nie wiadomo czemu, skoro byłem całkiem zdrowy, zabrali do plastikowego akwarium. Ale to już stare dzieje. Nie ma się co oglądać wstecz, skoro całe życie (oprócz tego roku co właśnie minął) przede mną. A wróżby mówią, że czeka mnie świetlana przyszłość.

zobacz zdjęcia


Hurrra! Już nie jestem dzidziusiem :-)
No i wreszcie nauczyłem się samodzielnie chodzić a nawet biegać! Kto ciekaw - może zobaczyć na własne oczy na filmie - link jest niżej.

zobacz zdjęcia


Filmy z udziałem Krzesika
W "Parku Jurajskim" nie występowałem, ale po debiucie kariera może się rozwinąć w zawrotnym tempie :)

zobacz filmy


Jesienne klimaty
No to zaliczam kolejną jesień w moim życiu... Bardzo ciekawą zresztą, bo spędziłem tydzień czasu na szkoleni prowadzonym przez mamę, ciocię Karolinę i trochę przez tatę, wśród 30 młodych ekoedukatorów. Jak zwykle to ja przyciągałem ich uwagę a nie mama czy ciocia :-) Ten mój niezaprzeczalny urok robi swoje. Owijam sobie wokół palca wszystkie dziewczyny i większość facetów.

zobacz zdjęcia


Listopadowa sesja zdjęciowa :-)
Bardzo pracowity jest dzień młodego człowieka. Od samego ran czeka masa spraw do załatwienia. Trzeba przesłuchać płyty, załadować ślimaka przeczytać to i owo, popilotować samolot, skręcić śruby w samochodzie, wypić mleko, doglądnąć dobytek (jeże żyrafy, krokodyle, szczury, żółwie, myszy, niedźwiedzie...). I jeszcze wieczorna toaleta...
PS. widziałem św. Mikołaja!

zobacz zdjęcia


Zimą nad morzem
Z okazji końca jednego roku i początku nowego wyjechaliśmy nad morze. Było lodowato (choć zima to żadna bez śniegu). Widziałem foki na Helu, kilkanaście pięknych parków, dworów i pałaców, klif w Jastrzębiej. Jadłem pierwszy raz tortillę, oliwki, tofu i wykradzione galaretki pektynowe w czekoladzie. No i świetnie się bawiłem wieczorami z dziewczynami Emilką i Klaudią. Gdyby tylko mamy znów nie połamało, to dopiero by było fajnie.

zobacz zdjęcia


Ciąg dalszy zimy bez śniegu (styczeń 2008)
Mam sporo ponad 80 cm wzrostu i wiele nowych pomysłów na spędzanie czasu, przykłady na zdjęciach.
PS. Uwielbiam samodzielnie jeść zarówno kanapki, warzywa jak i zupy. Niedługo sprawimy sobie kurę, która zamieszka w kuchni pod stołem, albo może dwie (najlepiej zielononóżki kuropatwiane), bo jedna mogłaby zbyt szybko stać się otyła z taką ilością jedzenia.

zobacz zdjęcia


Wkrótce będę miał półtora roku...
... mam 84 cm wzrostu i ważę 14 kg. Mówię coraz więcej słów i komunikacja pomiędzy mną z resztą świata przebiega coraz sprawniej. W ciągu jednego dnia potrafię dokonać wielu zniszczeń w domu, ale to tylko wynik niefrasobliwości rodziców, którzy nie schowali wszystkich rzeczy w pancernych szafach kiedy tylko nauczyłem się samodzielnie przemieszczać, więc niech teraz nie mają pretensji.

zobacz zdjęcia


Po raz kolejny przyszła wiosna
...po krótkim epizodzie zimy w Wielkanoc.
W moim życiu pojawiła się pierwsza miłość i hobby - koparki. Nieco mniejszą estymą darzę traktory. Bardzo skutecznie porozumiewam się za pomocą słów (niekoniecznie powszechnie rozumianych ale w kręgu najbliższych mój slang jest rozumiany) oraz licznych gestów.

zobacz zdjęcia


A ja rosnę i rosnę, latem, zimą, na wiosnę...
Kolejne koszulki za małe, spodnie za krótkie, kolejne buty do wymiany, czapki o zbyt małym obwodzie...

zobacz zdjęcia


Krzesik zwiedza parki województwa lubuskiego
Jako nieodrodny syn swojej matki bardzo lubię zwiedzać parki. Tym razem zwiedzaliśmy najpiękniejsze parki województwa lubuskiego (tzn. Wschodniej Brandenburgii) i przy okazji kilka parków niemieckich. Byliśmy m.in. we wpisanym na listę światowego dziedzictwa UNESCO Parku Mużakowskim, a także w Ogrodzie Róż w Forst (tę wizytę niestety w całości przespałem) i Parku Rododenronów w Kromlau - ale tam zawrotnie pachnie :-)

zobacz zdjęcia


Słownik Krzesika na dzień dzisiejszy (tj. rok i 9 miesięcy)
agni - ogień, am - jeść, arrarr - rekin, baba - babcia, ba-ba - bujać się, bamam - banan, bambum - dźwig z kulą, balon, piłka, brum brum - samochód, dada - tata, dyń dyń - dzwonek, dzwonić, dziadzia - dziadek, dzidzi - Krzesik albo inne dzieci, gra - gra (np. radio albo muzyka), hał - pies, iha - koń, jeleń - jeleń, jesz - jeż, jeść - jeść, iść - iść, tam - tam, tu - tu, kam - w zależności od kontekstu daj albo chodź, khci - kici kocie, lialia - na kolana lub na ręce, liść - liść, łała - woda, plama, piasek albo ziemia, łała am - picie, łała dzidzi - picie dla Krzesika, mama - mama, mau - kotek, muu - krowa, pam - pan, pempen - pępek, rrrarra - koparka, tragul - traktor, uuchuu - pociąg oraz inne wyrazy dźwiękonaśladowcze na określenie sowy, kury, koguta, świni, chrapania (spania).

zobacz zdjęcia


Wakacje - Warmia
No właśnie tam byliśmy na wakacjach, stanowczo za krótkich! Byliśmy na Warmii, pod Obwodem Kaliningradzkim, w odludnej leśniczówce w Szalmii. Piękne miejsce, huśtawki, zjeżdżalnia, dwie piaskownice i dwa wielkie pojemniki z zabawkami. A poza tym niedaleko morze, rzeka, Frombork z Kopernikiem i inne takie atrakcje.

zobacz zdjęcia


Hmm, rozgadany zawadiaka
W tej chwili nie ma sensu już kontynuować słownikowych zapisów, bo tygodniowo dochodzi co najmniej kilkanaście jak nie kilkadziesiąt słów (choć nie zawsze wypowiadanych piękną polszczyzną). Jeśli chodzi o sprawność ruchową jest podobnie i nie straszne mi są różne murki, schody, drabiny itp. Niestety nauka nie zawsze jest bezbolesna o czym świadczą zdjęcia (dobrze, że chociaż siniaków na nogach nie widać). A ha, zapomniałem dodać, mama pozbawiła mnie moich pięknych anielskich loków i jako niespełna dwulatek stałem się facetem. Tylko jak to się ma do słowiańskiej tradycji postrzyżyn w siódmym roku?

zobacz zdjęcia


No to mam dwa lata!
Tort był przepiękny - marcepanowy, kolorowy z dwiema rybkami, dwiema świnkami i dwoma motylkami. Dostałem fantastyczne prezenty. I byłem w zoo-safari. Jesień była piękna więc bywaliśmy tu i tam i wszędzie było słonecznie i kolorowo.

zobacz zdjęcia


Złota polska jesień cd.
O! o! trochę się zapędziłem. Owszem było pięknie. I było śnieżnie. I wypróbowałem sanki. I nabiłem sobie ogromnego guza na schodach. Taki ten miesiąc dziwny. Ach, i zapomniałem jeszcze dodać, że tata uczestniczył w Konferencji COP14 tj. XIV Konferencji Stron Ramowej Konwencji Narodów Zjednoczonych w sprawie zmian klimatu (UNFCCC) oraz z IV Sesji Spotkania Stron Protokołu z Kioto).

zobacz zdjęcia


Krzesik 2 i 2
Ten czas tak szybko płynie, dobrze że jeszcze nie znam się na zegarku ani kalendarzu. Dopiero co były wakacje a tu już jesień, zimno i święta. Aha, no właśnie święta. Święta są fajne. Przychodzi Mikołaj - w tym roku taki chudy a z ogromnym worem, a właściwie to z 8 worami pełnymi prezentów (więc chyba tem Mikołaj musi być bardzo wysportowany - bo jak inaczej wytłumaczyć tę siłę - pewnie Śnieżynka go motywuje).

zobacz zdjęcia


Sylwester 2008! Nowy Rok 2009!
Sylwestra spędziłem w leśniczówce Szalmia w otoczeniu pięciu pięknych dziewczyn: Klaudii, Emilki, Lidki i Kasi. Oczywiście pałętali się tam też rodzice ich i moi. Niestety towarzystwo było słabowite, co i rusz ktoś odpadał i zalegiwał w łóżku z katarem, gorączką i bólem gardła. My z Zielonej jesteśmy twardzi bo co dzień jemy czosnek :-) Tak więc pomimo mrozu i bakterii rozsiewanych w leśniczówce dotrwaliśmy z mamą i tatą w zdrowiu aż do planowanego wyjazdu. I wreszcie pierwszy raz w życiu mogłem wytarzać się w śniegu!

zobacz zdjęcia


Zima i przedwiośnie
W tym czasie objawiły się Krzesika nowe talenty: kulinarne (pierniczki), plastyczne (portrety) oraz krawieckie.

zobacz zdjęcia


Wiosna 2009
Piękna to pora roku, codziennie właściwie w naszym ogródku kwitną nowe kwiatki, latają pszczoły (bzzz) i biedronki (juje). Ale tego wszystkiego by nie było gdyby nie intensywna praca cioci Karoliny i licznych dzieci, które przez kilka tygodnia robiły i paliły kolejne marzanny. Dwie spłonęły w mojej obecności!!! Strażak Sam nie dojechał.

zobacz zdjęcia


Krzesik 2 i pół
Czas leci, pora do przedszkola... Krzesik był na warsztatach wielkanocnych w Ośrodku Działań Ekologicznych "Źródła" wraz z dziećmi z przedszkola Koliberek. Poza tym piekła mazurki i wprawiał się jako strażak (zobacz film) i ogrodnik.

zobacz zdjęcia


Krzesik popiera sprawiedliwy handel
Podstawowym celem Sprawiedliwego Handlu (Fair Trade) jest współpraca na rzecz rozwoju najuboższych społeczności Globalnego Południa. Sprawiedliwy Handel gwarantuje producentom w ubogich krajach sprawiedliwe wynagrodzenie, godne i bezpieczne warunki pracy oraz długoletnie umowy handlowe. Wyklucza pracę dzieci i niewolników oraz umożliwia pracownikom uczestnictwo w demokratycznym podejmowaniu decyzji. Fair Trade tworzy także warunki dla zrównoważonego rozwoju, wypłacając premie na projekty rozwojowe dla całej społeczności lokalnej (np. na budowę szpitala czy szkoły). Sprawiedliwy Handel dba także o środowisko naturalne. Unika chemicznych nawozów i środków ochrony roślin, wycinania lasów, zanieczyszczania środowiska odpadami i nadmiernego zużycia energii.

zobacz zdjęcia


Krzesik 2 i 8
Pierwsza podróż pociągiem! Własna piaskownica! Pierwsze lody! Pierwsze kalosze :-) Nie wspominając o smoku!!!
Zobacz film z rynku w Łęczycy

zobacz zdjęcia


Krzesik 2 i 10
Taka tak codzienność kolorowa.

zobacz zdjęcia


Krzesik na wakacjach
Krzesik dzielnie wspinał się, przeskakiwał górskie strumyki, dostawał prezenty od Ducha Gór... A ponadto wrzucał kamienie do każdej napotkanej po drodze wody: rzeki, kałuży, potoku, stawu itd. Był olbrzymem w krainie liliputów, płynął łódką, jechał kolejką gondolową, próbował wodę zdrojową (fu ta woda). Motto wakacji "Na wsi jest miło, tu też jest trochę miło"

zobacz zdjęcia


Krzesik przedszkolakiem
Co tu dużo gadać - Krzesik czuje się w przedszkolu jak ryba w wodzie, a wiadomo, że ryba nie lubi z wody wychodzić. Z Krzesikiem jest podobnie. Ekoludek jest super.

zobacz zdjęcia


Krzesik ma trzy lata
Na urodziny przyleciało do niego UFO, następnie robiliśmy koniki z kasztanów, Krzesik został malownikiem, był na wycieczce w gospodarstwie agroturystyczym i w teatrze na swoim pierwszym prawdziwym spektaklu, a na końcu został pasowany na przedszkolaka.

zobacz zdjęcia


Świątecznie

zobacz zdjęcia


My lubimy morze zimą...
...szum fal, śnieg, piasek, drzewa zasypane śniegiem, drzewa zasypane piaskiem, jeziora skute lodem, ślizgawki z kałuż, orły na śniegu. A to wszystko doprawione śmiechem, bieganiem, wygłupami, grami i zabawami z Emilką i Klaudią :-)

zobacz zdjęcia


W Nowym Roku
Krzesik został mięczakiem (ślimakiem dokładnie) i bardzo dobrze czuł się w tej roli.

zobacz zdjęcia


Po zimie?
Z tym końcem zimy to był falstart. Zima jeszcze potrzymała i nawet było ładnie śnieżnie, ale pomimo tego zalegającego tygodniami śniegu sanki nie były w częstym użyciu bo kolejne wredne choróbska trzymały Krzesika w domu. Za to mamy większy stół do malowania, nowe krzesła do budowania murów i pociągów, a Krzesik ma nowe, dorosłe łóżko.

zobacz zdjęcia


Przedszkole - semestr pierwszy
Przedszkole - fajna sprawa, dużo zabawy, drogie koleżanki oraz koledzy, piosenki, króliki, wycieczki, zabawy. Tylko dlaczego tam tak dużo wirusów i bakterii?

zobacz zdjęcia


Wiosna2010
Nareszcie wiosna (co widać na załączonych obrazkach).

zobacz zdjęcia


Lato 2010
Lato spędziłem głównie na wsi, jeździłem na rowerze i hulajnóżce, taplałem się w błocie, chłodziłem w baseniku, obserwowałem mrówki, jaszczurki, gąsienice, pająki, widziałem zdechłego lisa, piłem koktajle owocowe, wyjadałem porzeczki z krzaka i jeździłem na najlepsze lody w Tomaszowie na Plac Kopciuszki.

zobacz zdjęcia


Miniwakacje w Krakowie
Jak rodzice nie mają czasu na wakacje to okazuje się, że praca może być taką okazją i tak się złożyło, że warsztaty dla harcerzy z okazji Zlotu ZHP pozwoliły mi zobaczyć siedzibę królów i zapoznać się ze smokiem oraz przesympatycznym glonojadem. A poza tym pędzić z wiatrem we włosach po Plantach na hulajnóżce, odwiedzić Jaskinię Łokietka, poznać prezes Polskiej Zielonej Sieci, pobawić się w Ogrodzie Doświadczań im. Stanisława Lema i wiele innych...

zobacz zdjęcia


Jesień 2010
Oj mroźna jesień, a właściwie to już końcówka lata. Złota polska jak już przyszła, to i tak była mroźna. Ale kasztany, żołędzie i orzechy są więc nie jest źle.

zobacz zdjęcia


Czwarte urodziny
Bardzo pirackie, z galeonami, lunetami, kulami armatnimi, wyścigiem do skarbu ale bez papug i piratów z hakiem zamiast ręki czy kołkiem zamiast nogi :-)

zobacz zdjęcia


Zima 2010

zobacz zdjęcia


Zimowe wakacje w Ojcowe

zobacz zdjęcia


W nowym roku 2011

zobacz zdjęcia